21
Sty
10

Scooby – legenda sceny Q2!

Dzień 8 maja 2005 roku jest datą, która powinien pamiętać każdy fan serii Quake. Reprezentacja Polski Quake 2 odniosła tego dnia największy sukces w historii, zdobywając tytuł mistrza świata po niezwykle zaciętym meczu z Finami. Po dwóch mapach rozgrywanego systemem best of five, decydującego pojedynku Polacy przegrywali 0-2. Mimo to dzięki wielkiej mobilizacji pokonali faworyzowanych przeciwników.

Mecz ten był wyjątkowy z jeszcze jednego, nie mniej ważnego powodu. Swoją karierę reprezentacyjną, zakończył w nim Grzegorz Scooby Radzimirski, kapitan reprezentacji oraz żywa legenda światowej sceny Quake 2. Wprawdzie zagrał później jeszcze w meczu przeciwko Chile, który otwierał następną edycję NDML, ale faktyczne pożegnanie nastąpiło właśnie w meczu z Finami. Mimo, że cała scena była na to przygotowana, nikt nie mógł pogodzić się z faktem, że jedna z najbardziej barwnych postaci, świetny ale czasem kontrowersyjny zawodnik rezygnuje z aktywnej gry.

Początki pełne sukcesów

Grzegorz zaczynał swoją przygodę z światem gamingu właśnie od Quake 2. Swoje pierwsze kroki stawiał w kawiarence internetowej w Słupsku, wraz ze swoimi braćmi. Kafejka prowadzona była przez mańka – również jedną z legend polskiej sceny Q2. Scooby tak wspomina tamten okres:

Miałem różne fazy wiesz, zaczynałem to byłem małym gnojkiem i się jarałem, że mogę starszych kolegów oklepać. Pamiętam swój pierwszy wygrany duel z Mańkiem. Serce mi strasznie waliło, gdy uciekałem po mapie prowadząc. Później przy całej słupskiej scenie, która stanowiła 1 z 3 największych obok trójmiejskiej i warszawskiej, ograłem mańka na dm3 i na duel8 do minusa. Gary kopiował dema po całej cafe w różnych katalogach żeby maniek nie usunął.


Pierwszym klanem Scooby’ego było Thrill Seekers, opierające się na graczach ze Słupska. Prawdziwą furorę zaczął robić w barwach Hard Cool Killers. Systematyczne sukcesy zaowocowały transferem do do Dance Macabre, jednego z ówczesnych najlepszych polskich zespołów. Mimo to, Scooby nie wspomina tego okresu najlepiej, głównie przez ludzi z którymi przyszło mu grać w tym zespole. Przełomem okazało się powstanie zespołu eSports.pl sYnthesis, do którego dołączyli najlepsi polscy gracze, na czele ze Scoobym właśnie. Na scenie Q2 było to wydarzenie, które można porównać do połączenia SpecSteru z Arcy kilka lat temu. W jednym zespole skupiony został trzon reprezentacji polski, dzięki czemu powstała szansa na skuteczną rywalizację z czołowymi zespołami europejskimi.

Ogólnie dla nas wszystkich to była przede wszystkim zabawa, ale tak na prawdę chcieliśmy wszystko wygrywać. No i w sumie się udało w większości przypadków – wspomina mik, poprzedni kapitan reprezentacji Polski i gracz sYnthesis. Faktycznie, lista sukcesów Scooby’ego dokonanych w barwach sYnth jest doprawdy imponująca. Ponad 20 pierwszych miejsc w zawodach rozgrywanych online oraz offline. Wygrany pamiętny turniej ArenA LAN w Krakowie, gdzie Grzesiek udowodnił wszystkich niedowiarkom, że jego umiejętności są na poziomie nieosiągalnym dla większości graczy. A udowadniać niestety musiał…

Ciągłe kontrowersje

Grzesiek był zawsze kontrowersyjnym graczem. Z wielu powodów. Czasem problemów przysparzały mu po prostu umiejętności. Tak było na krótko przed wspomnianym finałem NDML, kiedy światową scenę obiegła sensacyjna informacja, o wykluczeniu Scooby’ego z rozgrywek prowadzonych przez Clanbase. Na podstawie wątpliwych dowodów supervisorzy Q2 postanowili nałożyć karę za domniemane używanie aimbota oraz wallhacka.

Dowody w postaci dem zarówno przeze mnie jak i całą scenę zostały obalone! Admini wykazali się maksymalną nadinterpretacją. Pokierowali się emocjami i władzą, zamiast rozsądkiem i dystansem jaki powinien posiadać każdy niestronniczy admin, a tymbardziej supervisor! – komentował cała sytuację kapitan reprezentacji.

W obronie naszego gracza wystąpiła cała scena. Nie tylko Q2, ale wielu innych platform esportowych w Polsce. Redaktor naczelny serwisu eSports.pl wystapił z oficjalnym pisemnym protestem do władz Clanbase, po stronie naszego gracza opowiedzieli się kapitanowie czołowych reprezentacji narodowych z Purrim, Gravgonem czy Damiahem na czele. Po serwisach traktujących o Q2 krążyły „plakaty” promujące akcję Save Scooby!

Pomoc ludzi jest nie do opisania! Szczerze mówiąc zmiażdżyło mnie to, że ci wszyscy graczy przeciw którym grałem i którzy gardzili mną jako Polakiem bo z nimi wygrywałem, nagle zebrali się na szczerość i potwierdzili moją niewinność. To było naprawdę fair z ich strony, ale przede wszystkim zdziwiła mnie ilość i masa ludzi która zbulwersowała się całą sytuacja i stanęła po mojej stronie! – mówił Grzesiek w wywiadzie dla esports.pl.

Koniec tej nieracjonalnej sytuacji był jednak szczęśliwy dla naszego reprezentanta. Dyskwalifikacja została odwołana.

Nie była to jednak jedyna przygoda Grześka z Clanbase i jego jedyny ban na te rozgrywki. Wcześniej otrzymał wykluczenie za grę zamiast swojego brata w meczu przeciwko belgijskiemu CURSE w półfinale OC. Dyskwalifikacja została nałożona na cały sezon. Grzesiek zagrał jednak w finałowym meczu 1szej ligi, podszywając się tym razem za innego, nieaktywnego gracza sYnthesis – MSX’a. Efektem było wykluczenie całego zespołu oraz unieważnienie wyniku finałowego spotkania.

To tylko jeden z wielu przypadków kiedy Scooby był oskarżany o grę nie fair. Na scenie od zawsze krążyło wiele opinii na ten temat, mniej lub bardziej prawdziwych. Pewne jest jednak, że nie zawsze grał tylko w swoim zespole. Najczęściej pomagał polskim klanom w międzynarodowych rozgrywkach.

Niespełnione marzenia ?

W dobie postępującego rynku gier komputerowych, Quake2 był najczęściej pomijany podczas wielkich wydarzeń gamingowych. Dlatego też Scooby, mimo niepodważalnego talentu i umiejętności praktycznie nigdy nie osiągał finansowych profitów ze swojej gry. Szansa na zmianę takiego stanu rzeczy mógł być QuakeCon 2005, podczas którego zorganizowano silnie obsadzony turniej duelowy.

Grzesiek był wtedy na etapie przygotowywania się do wyjazdu na stałe do Stanów Zjednoczonych. Jednak przez opieszałość ambasady nie dostał na czas wizy i mimo realnych szans na zwycięstwo nie wziął udziału w imprezie. Turniej wygrał purri, jedyny gracz z europy, deklasując zawodników zza oceanu. Wśród społeczności Q2 długo jeszcze trwała dyskusja, czy zwycięstwo przyszło by mu tak prosto gdyby w turnieju brał udział nasz rodak.

Sam Grzesiek nie bez żalu mówi : – Żałuje, że nie wziąłem udziału w Qcon’ie, bo tak naprawdę amerykanie nie wiedzą jak my gramy. Teraz znają mnie, znają purriego, bo ograł ich bezczelnie, ale dla mnie Qcon to była by łatwa kasa. Mimo żałosnych zasad, których się trochę obawiałem, myślę teraz, że poradziłbym sobie bez problemu. Minimum 2 miejsce, z purrim byłoby ciężko, ale na pewno bym się nie bał.

Los jednak niejako uśmiechnął się do Scooby’ego, kiedy ten mieszkał już w Stanach i w miarę aktywnie grał w Q4. Udział w CPL Dallas nie przeszedł bez echa. Dzięki świetnej, bezkompromisowej postawie zajął 9-12 miejsce, co ważniejsze, najwyższe spośród graczy bez żadnego sponsoringu. Dobry wynik zaskoczył samego Grześka. Otwarcie przyznawał, że wcześniej grał tylko online, nie miał okazji potrenować z nikim na lanie. Był to dla niego pierwszy wielki turniej, mimo to poradził sobie z olbrzymią presją.

Nie szczędził sobie jednak słów krytyki : – Myślę, że mogło być lepiej. Byłem w stanie pokonać TooGooda, ale byłem tak zmęczony, że coś po prostu pękło i przestało mi zależeć. Później miałem jeszcze zryw ambicji, ale ciało odmówiło już posłuszeństwa.

Po turnieju Grzesiek dostał propozycję gry w jednej z lepszych organizacji gamingowych w USA – CheckSix. Zawsze cenił sobie jednak atmosferę w zespole, a jak sam przyznawał, nie wszyscy ludzie w x6 mu odpowiadali. Odmówił, a wkrótce przestał aktywnie grać w Q4.

Mimo to przez ponad 6 miesięcy plasował się w prestiżowym rankingu przygotowywanym przez redakcję GGL. Przez długi czas był na nim jedynym polakiem, a wyprzedzał takich graczy jak destrukt, Ph4ntom czy Hunter.

Na zasłużonej gamingowej emeryturze

Rezygnacja z występów przyszła Scooby’iemu nadspodziewanie łatwo. Jak sam mówi dla polskiego gamingu swoje już zrobił, teraz w życiu ma inne priorytety:

Przede wszystkim mam prace, która daje mi stałe dochody, większe niż granie. Po drugie pracuję w biurze, kiedyś przyda mi się doświadczenie z pracy a nie pro-gamingu. Do tego mam studia, które bardzo mi się podobają, z grania bym ich nie opłacił, nie mogę sobie pozwolić na ryzyko, że wygram tyle i tyle ale nie zapłace za semestr.

Kiedyś grał dlatego, aby udowodnić całemu światu, że Polak potrafi, dziś jak mówi mimo posiadanego talentu, nie ma już ochoty. Ważnym powodem rezygnacji było także rozczarowanie platformą Q4 oraz jej sceną.

Wiesz , tutaj nie gra byle kto. Popatrzmy prawdzie w oczy, ilu może być najlepszych? Jeden? Dwóch? Góra trzech, którzy dostaną godną kasę. A chętnych na tą kasę jest 50. Quake4 składa się głównie z aima, którego ja nie mam jak ćwiczyć na lanie, nie mam warunków do treningu i gry.

Czas zajmuje mu obecnie praca w lotniczej firmie Swissport. Mimo, że nie zarabia tam kokosów o których często marzą ludzie wyjeżdżający do Stanów z Polski, jest zadowolony. Zarobki wystarczają mu na opłacanie studiów (rachunkowość w Chicago), ostatnio zakupił również samochód. Nauka w USA jest droga, jednak dla niego jest obecnie najważniejsza. Otwarcie mówi, że kocha studiowanie w tym kraju, i tylko dla niego warto było do niego przyjechać.

Legenda?

Bez wątpienia. Scooby jest jednym z najbardziej utytułowanych graczy w historii polskiego gamingu. Siedmiokrotne drużynowe mistrzostwo kraju, złoty i srebrny medal mistrzostw świata Q2, drugie oraz pierwsze miejsce w rozgrywkach Clanbase Opencup, tytuł gracza oraz clanlidera roku 2004 czy wielokrotne występy w meczach gwiazd zarówno polskich jak i europejskich, to tylko część listy jego sukcesów.

Gravgon, jedna z czołowych postaci europejskiej sceny, zapytany o niego, mówi:

-Jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy gracz zespołowy Q2 wszechczasów. Pamiętam, że kiedy organizowaliśmy Mecz Gwiazd National DeathMatch League, powiedziałem wszystkim, że wygra ta drużyna, w której zagra Scooby. I tak się stało. On potrafi czytać grę, jak nikt inny.

Wszyscy wiemy, że znani gracze prędzej czy później decydują się na powrót do aktywnej gry. Z jednej strony powrót Grześka wydaje się być możliwy, z drugiej znając jego ambicję i talent, nie będzie chciał rozmieniać swoich osiągnięć na drobne, i na pewno nie powróci bez odpowiedniego treningu. Mimo wszystko dla całej sceny Quake jego powrót byłby wspaniałą informacją.

Reklamy

1 Response to “Scooby – legenda sceny Q2!”


  1. 1 kriss
    Wrzesień 24, 2011 o 1:18 am

    JAk My wszyscy mam nadzieje ze Scooby kiedyś nawet na chwile wróci

    ps. tak jak i on mieszkam za granica mam juz prawie 30 latek ale pamiętam ile emocji budziło we mnie móc zagrać z jego klanem nawet taki mały sparing kiedy i tak z moim słabym klanem przegrywaliśmy , to było coś
    Grzesiek Q2 i ci ludzie zostaja na zawsze – ichriss


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


Maciek ‚guandi’ Śliwińśki

Kategorie

Reklamy

%d blogerów lubi to: