21
Sty
10

Razer Piranha – recenzja

Razer to od lat uznany producent wysokiej jakości urządzeń peryferyjnych dla profesjonalnych graczy komputerowych. W swojej ofercie posiada między innymi słuchawki Razer Piranha, reklamowane jako produkt dla najbardziej wymagających graczy. Czy naprawdę tak jest? Zapraszamy do recenzji słuchawek Razer Piranha.

Pierwszy rzut oka

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po tym jak kurier jak zwykle o nieprzyzwoitej porannej porze dostarczył mi paczkę z słuchawkami, to oryginalne, ciekawie zaprojektowane pudełko, charakterystyczne dla marki Razer. Na opakowaniu znajdziemy wszystkie najważniejsze informacje dotyczące słuchawek, ich specyfikację techniczną oraz kilka zdań od Roberta ‘RazerGuy’ Krakoff polecającego słuchawki, jako świetny zakup. Nie jednak pudełko jest najważniejsze, a jego zawartość. W środku znajdziemy słuchawki, instrukcję, naklejki promocyjne Razera oraz ulotkę. Rzuca się w oczy brak polskiej wersji językowej instrukcji, ale obsługa słuchawek i ich podpięcie do komputera jest tak banalnie proste, że nawet największy komputerowy laik powinien sobie z tym poradzić bez większych problemów.

Same słuchawki wyróżniają się od innych produktów dla graczy ciekawym i oryginalnym designem.   Przede wszystkim, w przeciwieństwie większości pozostałych na rynku słuchawek, Razer Piranha posiada małe muszle, niezakrywające w całości uszu. Ma to swoje plusy i minusy, ale o tym później. Słuchawki wykonane są z dobrej jakości plastiku, uwagę zwracają też wykończenia mające zapewnić wygodę użytkowania: pałąk słuchawek od wewnątrz wyłożony jest gąbeczka pokryta weluropodobnym materiałem, gąbki przy muszlach słuchawek mają skóropodobne wykończenia. W połączeniu z lekkością całego zestawu, efekt jest naprawdę niezły, jednak do czasu. Po dłuższym użytkowaniu i kilkugodzinnej sesji przy komputerze z słuchawkami na głowie zaczynamy odczuwać dość silny ucisk na małżowiny uszne.  Ciężko się do tego przyzwyczaić i jedynym rozwiązaniem jest zrobienie krótkiej przerwy.

Przy lewej muszli producenci umieścili mikrofon. Początkowo sprawia wrażenie topornego i mało elastycznego, jednak po chwili użytkowania okazuje się, że praktycznie na całej długości pokrytej wytrzymała gumą można go dowolnie wyginać i modyfikować jego położenie względem ust.

Słuchawki do komputera podpinamy za pomocą 3 metrowego kabla. Podobnie jak same słuchawki, również kabel zwraca uwagę swoim dokładnym wykończeniem. Prawie całość przewodu pokryta jest wytrzymałym materiałem, który zmniejsza ryzyko przetarcia lub przerwania kabla przy intensywnym użytkowaniu.  Ostatnia , około trzydziestocentymetrowa część przewodu jest rozdzielona na trzy części. Dwa kabelki minijack odpowiedzialne za prace słuchawek oraz mikrofonu, oraz kabel USB dzięki któremu logo Razera na muszlach i pilocie słuchawek świeci się na niebiesko.

Wspomniany pilot to pierwsze poważne niedociągnięcie, na jakie natrafiłem podczas testów Razer Piranha. Znajduje się na nim włącznik mikrofonu oraz pokrętło odpowiedzialne za głośność słuchawek. Brakuje na nim oznaczeń i często zdarzało się, że chcąc ściszyć słuchawki, pogłaśniałem je, nie wiedząc, w która stronę powinienem przekręcić pokrętło. Jeszcze gorzej jest z przyciskiem odpowiedzialnym za mikrofon. Brakuje oznaczeń informujących, w jakim trybie mikrofon jest w danej chwili, a dodatkowo przycisk ma tendencję do przesuwania się bez udziału osób trzecich. Wystarczy energiczny ruch a przycisk ocierając się o coś może przypadkowo przełączyć się samoistnie.

Testujemy…

Jako, że Razer reklamuje swoje słuchawki jako świetny produkt dla graczy, to właśnie od różnych gier rozpocząłem właściwie testy tego produktu. Na pierwszy ogień poszedł Quake 2, gra od której zaczęła się moja przygoda z profesjonalnym graniem i całym esportem, przez wielu uważana za grę, która zapoczątkowała rozgrywki w trybie 1v1. Mimo 10 lat od premiery, scena tej gry jest wciąż spora i nie trudno znaleźć rywali na serwerach. Po kilku minutach gry byłem naprawdę pod wielkim wrażeniem możliwości, jakie dają te słuchawki. Zlokalizowanie przeciwników na mapie lub ustalenie gdzie i jaką broń w danej chwili podnieśli nie stanowiło żadnego problemu. Podobnie sprawa miała się z powerup’ami zbieranymi przez innych graczy.  Podczas używania głośników odpowiedni dźwięk słyszalny jest tylko w określonej części mapy, mając na uszach słuchawki Razer Piranha wiedziałem, że dany powerup został właśnie zebrany niezależnie od miejsca w którym znajdowałem się na mapie.

Zachwycony możliwościami Piranhi w FPS’ach postanowiłem przetestować je w innym rodzaju gier. Mój wybór padł na Silkroad Online, darmową grę MMORPG osadzoną w świecie Azji i Europy, cieszącą się sporą popularnością w Polsce i w niektórych krajach Europy. Słuchawki sprawdzały się przede wszystkim w ferworze walki, gdzie prowadzony przeze mnie kleryk dość często miał więcej czynności do wykonania niż pozwalał na to czas. W dużym zamieszaniu, kiedy na ekranie monitora dzieje się naprawdę sporo w tym samym czasie, łatwo jest nie zauważyć pewnych rzeczy. I tu z pomocą przychodziły słuchawki Razera. Jeśli nawet nie widziałem, że któraś z postaci jest atakowana, momentalnie to słyszałem, co pozwalało podjąć odpowiednią akcję zanim komuś stała się krzywda.

Po testach gier typowo multiplayerowych, przyszedł czas na NBA Live 2008. Los chciał, że słuchawki testowałem ze złamaną nogą podczas grania w kosza, NBA musiała mi zastąpić prawdziwie boisko. Oprawa dźwiękowa NBA Live 2008 to nie tylko świetna muzyka, ale przede wszystkim efekty dźwiękowe podczas samego meczu. Mając na uszach Razer Piranha mogłem poczuć się faktycznie jak zawodnik lub kibic Sacramento Kings w ARCO Arena. Charakterystyczne piski obuwia na parkiecie, doping kibiców, pokrzykiwania trenerów czy radość zawodników po świetnych zagraniach Shareef Abdur-Rahim’a. Taaak, I love this game, szczególnie w Piranhiach na uszach.

Nie samymi grami jednak człowiek żyje, a nikt normalny nie będzie kupował kilku par słuchawek osobno dla gier, filmów czy muzyki. Warto więc było sprawdzić, jak produkt Razera sprawdza się w innych okolicznościach.

Często używam komunikatorów głosowych, zarówno Skype jak i programów używanych typowo przez graczy: TeamSpeaka oraz Ventrillo. Podczas gier nie miałem okazji przetestować mikrofonu, więc z tym większym zainteresowaniem podszedłem do tych testów. Już po kilku minutach rozmowy okazało się, że mikrofon w tych słuchawkach spisuje się bardzo dobrze. Zbiera punktowo i bardzo dokładnie, z opinii osób, z którymi rozmawiałem wynikało, że mój głos jest czysty, nie ma żadnych zniekształceń.

Z niemała nadzieją rozpocząłem ostatnia fazę testów, czyli sprawdzian Razer Piranha plus muzyka i filmy. Z kinematografii wybrałem filmy Felon i Brugia, specjalnie szukając takich, które różnić się będą ścieżką dźwiękową. Zarówno w przypadku spokojnej i melodyjnej muzyki z Brugii jak i budującej napięcie ścieżce dźwiękowej z filmu Felon, dźwięk był czysty i pełny. Duży plus.

Co myślą profesjonaliści?

Testując słuchawki dla profesjonalnych graczy nie sposób nie zapytać ich o zdanie na temat produktu. Nawet najbardziej dokładne testy w domowych warunkach nie zastąpią sprawdzianu w postaci turnieju LAN, a to tam słuchawki powinny wznosić się na wyżyny swoich możliwości. Zapytałem więc zawodników naszego zespołu, którzy na zagranicznych turniejach występowali uzbrojeni między innymi w słuchawki Razer Piranha, co myślą na temat tego produktu?

Paula ‘DeeDee’ Imianowska, zawodniczka żeńskiej dywizji Counter Strike 1.6. Reprezentowała Polskę na turnieju ESWC Masters of Paris:

Według mnie słuchawki Razer Piranha to całkiem dobry sprzęt. Jeśli chodzi o mnie, to odpowiada mi ich wielkość, przylegają do głowy i nie są tak duże jak inne słuchawki. Ciekawym elementem jest podświetlany znak Razera (który można wyłączyć jeśli komuś on nie odpowiada) znajdujący się po obu stronach słuchawek oraz na regulatorze  głośności. Jakość dźwięku w słuchawkach jest bardzo dobra. Według mnie słuchawki lepiej sprawdzają się w domowym zaciszu niż podczas gry na lanie, ponieważ momentami niestety odgłosy z zewnątrz mogą zagłuszyć to, co dzieje się w wirtualnych rozgrywkach. Minusem może być również to, że Razer nie oznaczył na przełączniku czy mikrofon jest włączony czy wyłączony. Podsumowując polecam słuchawki Razer Piranha wszystkim graczom, w szczególności tym, którzy ze swoim talentem ukrywają się w domu.

Krzysztof ‘Lokacz’ Kłaptocz, zawodnik dywizji Call of Duty 4 w D-Link PGS. Reprezentował zespół na turnieju Antwerp eSports Festival w Belgii.

Największym plusem tych słuchawek jest bez wątpienia świetna jakość dźwięku. W połączeniu z dobrą kartą dźwiękową, można osiągnąć naprawdę cuda. Warto też zwrócić uwagę na mikrofon, który moim zdaniem wyróżnia się wśród konkurencyjnych modeli. Dodatkowo Piranhie wyróżniają się oryginalnym i ciekawym designem.  Słuchawki mają też swoje wady. Przy dłuższym użytkowaniu odczuwalny jest ból małżowin usznych, a podczas turniejów LAN, gdzie na ogół jest bardzo głośno, słuchawki nieskutecznie wyciszają dźwięki z otoczenia.

Odpowiedzmy więc na pytanie postawione we wstępie. Czy faktycznie Razer Piranha to produkt dla wymagających graczy? Moim zdaniem tak. Mimo wad wymienionych przeze mnie i zawodników naszego zespołu, słuchawki sprawują się bardzo dobrze. Są świetnym rozwiązaniem dla osób, które cenią sobie jakość dźwięku, zaczynają dopiero przygodę ze światem gier i szukają ciekawego rozwiązania wśród wielu dostępnych na rynku słuchawek.

Plusy:

– bardzo dobra jakość dźwięku

– dobry mikrofon

– pokrycie kabla dodatkowym materiałem

– uniwersalność

Minusy:

– oznakowanie pilota na kablu

– męczące długie użytkowanie

– wyciszanie dźwięków z zewnątrz

Ocena 8/10

Reklamy

0 Responses to “Razer Piranha – recenzja”



  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


Maciek ‚guandi’ Śliwińśki

Kategorie

Reklamy

%d blogerów lubi to: