21
Sty
10

O gamingu słów kilka

22 października, włoska Monza, tor wyścigowy Autodromo Nazionale. Na trybunach kilka tysięcy widzów oglądających rozgrywki na żywo. Kilkaset kolejnych tysięcy śledzących wyniki przez Internet. Telewizja, kamery, pełno reporterów i dziennikarzy. Kolejny występ Roberta Kubicy? Nie. Finały World Cyber Games 2006, jednej z najważniejszych imprez e-sportowych tego roku. Finały które wygrywają Polacy – Pentagram G-Shock. Dla młodego zespołu gry komputerowe nie są nałogiem. Są sposobem na zarabianie pieniędzy. Takich o których reszta ich rówieśników może tylko marzyć.

Czym jest esport?

Najprościej tłumacząc tym terminem określane są gry komputerowe traktowane jako zawodowy sport z którego zawodnicy czerpią korzyści materialne. Według ustawy z dnia 18 stycznia 1996 roku o kulturze fizycznej: „sport jest formą aktywności człowieka, mającą na celu doskonalenie jego sił psychofizycznych, indywidualnie lub zbiorowo, według reguł umownych” oraz „formą działalności człowieka, podejmowaną dobrowolnie, w drodze rywalizacji, dla uzyskania maksymalnych wyników sportowych”. Rywalizacja zawodników na arenach internetowych wpisuje się więc w pełni w prawną definicję sportu. Aby osiągnąć sukces, trzeba poświęcić czas na treningi, analizę gry przeciwnika, wreszcie być lepszym w bezpośrednim pojedynku. Tyle suchych faktów i definicji. Możliwość rywalizacji jaką zapewniają gry komputerowe są ogromne, ale to nie jedyny ich plus. Zawodnicy związani z mocnymi organizacjami w ciągu roku zwiedzają wiele krajów na świecie, gdzie biorą udział w turniejach. Czas spędzany przy komputerze procentuje też w inny sposób. Najlepsi mogą liczyć na sponsorowane, lukratywne kontrakty oraz stałe wynagrodzenie za grę. O ile w Polsce nie jest to jeszcze popularna forma spędzania czasu, o tyle w niektórych krajach sumy przeznaczane na potrzeby sportów elektronicznych są niewyobrażalne – w samej Korei Południowej, w 2005 roku, wartość rynku gamingowego wyceniono na 1,5 mld dolarów. Dla niektórych przygoda z taką formą aktywności staje się początkiem do poważnej pracy. Wszak ten świat to nie tylko zawodnicy i sponsorzy. To również serwisy informacyjne dla których piszą dziennikarze, to organizacje tworzące ligi zawodowe, to również możliwość wykazania się sprawnym menadżerom, których umiejętności są niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania profesjonalnego zespołu.

Pentagram G-Shock – How far can we go?

Drużyna Counter Strike’a jest obecnie jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek w Europie. Opisany wcześniej sukces z pewnością jest najważniejszy w jej historii ale nie jedyny. Obok Mistrzostwa Świata, zawodnicy tego zespołu mają na swoim koncie tytuł Mistrzów Europy (2005) oraz vice Mistrzów Europy (2006) czy wygraną w prestiżowym turnieju World Series of Video Games rozgrywanym w Londynie. W ciągu kilku lat gry Filipowi Kubskiemu, Łukaszowi Wnękowi, Wiktorowi Wojtasowi, Jakubowi Gurczyńskiemu oraz Mariuszowi Cybulskiemu udało się zwiedzić każdy zakątek świata.. Niewątpliwie jest to coś o czym większość z ludzi w ich wieku może tylko marzyć. Jest to tym większe osiągnięcie, że wymienionej piątce udaje się łączyć przyjemne z pożytecznym. Za samą wygraną podczas ostatniego WCG zainkasowali 60 tys dolarów. Do tego dochodzi sprzęt od sponsorów oraz kwoty zagwarantowane w kontraktach. Tak, kontraktach! Zawodnicy PGS są pierwszymi w Polsce, którzy zdecydowali się podpisać profesjonalne umowy z zespołem, który reprezentują. Gwarantują one stabilność, niezwykle potrzebną aby osiągnąć sukces. Ciężka praca jaką wkładają gracze w przygotowywanie się do turniejów jest jednak opłacalna. Jakub Gurczyński, zapytany po powrocie z Włoch, o to co zrobi z wygraną, bez namysłu odparł, że zabiera dziewczynę w czasie ferii na Hawaje. Wiktor Wojtas w jednym z ostatnich wywiadów ujawnił, że pasmo sukcesów sprawiło, iż mogli zapomnieć o anonimowości: „Po ostatnich sukcesach, dużo osób po prostu podchodzi do mnie i gratuluje wygranej na WCG. To bardzo miłe uczucie kiedy ludzie doceniają twój wysiłek i osiągnięcia.”. Trudno się jednak dziwić takim reakcjom, skoro o osiągnięciach polskiej drużyny było naprawdę głośno. O ich zwycięstwie w Monzie rozpisywały się nie tylko serwisy branżowe, informacje łatwo można było odszukać na czołowych portalach informacyjnych jak Onet.pl, interia.pl, gazetach codziennych czy też większości programów informacyjnych TV.

Daleko od domu…

Krzysztof Nalepka ma 20 lat. Jest graczem Starcrafta, niesamowicie popularnej gry na całym świecie. Na tym samym WCG we Włoszech, na którym Pentagram zdobył złoty medal, Krzysztof, w świecie gier elektronicznych znany jako Draco, doszedł do ćwierćfinału. Mimo wielkiej popularności w naszym kraju, wcześniejszych solidnych występów, nikt nie wróżył mu takiego sukcesu, tym bardziej, że wśród graczy których pokonał było kilku zawodowców z Niemiec czy wspomnianej już Korei. Jego występ zwrócił uwagę mediów .. koreańskich. Dlaczego? Otóż młody gracz z Polski od 5 miesięcy mieszka właśnie w Azji, gdzie reprezentuje barwy zespołu OGN Sparkyz. Życie w egzotycznym kraju nie jest proste, co przyznaje sam Krzysztof: „Po raz pierwszy w moim życiu mieszkam w innym kraju. Nawet nie byłem nigdy wcześniej w żadnym azjatyckim państwie. Już wcześniej w Polsce próbowałem koreańskiego jedzenia, ale dopiero gdy przyjechałem tutaj poczułem, jak inna jest koreańska kuchnia. Na szczęście odpowiada ona moim gustom, lubię też styl życia Koreańczyków. Ludzie bardzo ciepło mnie tutaj przyjęli. Od teraz członkowie teamu OGN są dla mnie tak bliscy i wyrozumiali jak rodzina”. Pomimo trudów spowodowanych poznawaniem zupełnie innej kultury, Krzysztof jest zadowolony. Dzięki swoim zainteresowaniom spełnił marzenia, wyjeżdżając do Azji. Nauka języka przychodzi mu coraz szybciej, osiąga również sukcesy na arenie e-sportowej. Ma bardzo ambitne plany na zbliżający się nowy sezon. „Jeśli będę mógł zagrać w ProLeague – będę chciał wszystkim pokazać, że poziom mojej gry nie odstaje od reszty koreańskiej sceny zawodowej. Chciałbym też zakwalifikować się do którejś z wielkich lig (MBC StarLeague / Ongamenet StarLeague). Chcę konsekwentnie budować mój wizerunek w Korei.”- zwierza się w jednym z ostatnich wywiadów dla koreańskiej gazety MyDaily.

O ile w naszym kraju gaming przeżywa dynamiczny rozwój, o tyle w innych częściach globu jest już rozwiniętą dyscyplina sportową, w która inwestowane są wielkie ilości pieniędzy, cieszącą się wielkim zainteresowaniem ze strony mediów. Finansowe rekordy również na razie należą do zagranicznych zawodników. Za doskonały przykład może służyć Amerykanin – Jonathan „Fatal1ty” Wendel. W ciągu swojej 6 letniej kariery na arenie e-sportowej uzbierał szokującą kwotę 1 miliona dolarów. Do niego należy również rekord wysokości jednorazowej wygranej w turnieju. Z finału Cyberathlete Professional League World Tour, rozegranego w Nowym Jorku w ubiegłym roku, wyszedł bogatszy o 150,000 dolarów. Wendel jest jednak przykładem, gracza który potrafi inwestować zarobione pieniądze. Posiada własna firmę odzieżowa firmując ją swoim nazwiskiem.

Nawiązał ścisła współpracę z czołowym producentem sprzętu audio – firmą Creative, Gracze na całym świecie, mogą właściwie zaopatrzyć się w cały zestaw komputerowy, opatrzony ksywką „Fatal1ty”, począwszy od myszek, poprzez karty graficzne, a na płytach głównych kończąc. W 2005 roku trudno było znaleźć w Stanach Zjednoczonych magazyn biznesowy, który nie opisałby historii tego gracza. W jednym z wywiadów Wendel wspomina początki swojej przygody ze światem gier komputerowych i główne cele, które stawiał przed sobą: „Miałem trzy cele, kiedy zaczynałem. Chciałem podróżować po całym świecie grając, Chciałem stać się najlepszym graczem na świecie, oraz, będąc nim już, pozostać sobą.” Po sześciu latach można stwierdzić, że Wendel jest przykładem jak osiągnąć stawiane przed sobą cele.

Where gaming meets reality

Takim sloganem reklamuje się esreality.com, pierwszy serwis internetowy poświęcony w całości sportom elektroniczny. Twórcą tego przedsięwzięcia jest Sujoy Roy. Jak wszędzie, również w świecie esportu przekazywanie informacji stało się niezwykle ważne. Od 2000 roku strona prowadzona przez anglika jest jednym z najpopularniejszych źródeł informacji na temat sportów elektronicznych. Serwisy tematyczne stają się szansa dla młodych ludzi na rozwój swoich umiejętności dziennikarskich. Bardzo często zdarza się, że gracze kończą kariery lub je zawieszają, stając się równocześnie reporterami na takich stronach. Jedną z takich osób jest Michał „CarmaC” Blicharz. Bez wątpienia jest jednym z najlepszych reporterów esportowych nie tylko w Polsce ale na świecie. Swoją przygodę z dziennikarstwem rozpoczął na wspomnianym już esreality.com. Wyróżniał się tam poziomem tekstów na tyle, że pod koniec 2004 roku zgłosił się do niego właściciel Global Gaming League., szybko rozwijającego się i rosnącego w siłę amerykańskiego serwisu zajmującego się tematyka esportową.

Na swoim koncie ma relacje z turniejów które odbywały się prawie na wszystkich kontynentach. Tylko w ciągu ostatniego roku odwiedził: Nowy Jork, Monzę, Lipsk, Hanower czy też Los Angeles. Jego praca została zauważona. Kilka tygodni temu dostał nową ofertę od kierownictwa ggl.com. Zmiana miejsca zamieszkania oraz praca w redakcji serwisu w Los Angeles. Oferta ciekawa, przyznacie chyba sami. Tyle, ze Blicharz ciągle się zastanawia: „Mi się tutaj(w Polsce, przyp. red) bardzo podoba.(…) Ludzie fajni, klimat generalnie taki, jak trzeba. Ale mimo wszystko mądrzej byłoby pojechać, bo czym nie chciałbym się zająć w przyszłości, rok czy dwa spędzone na kierowniczym stanowisku w Stanach wpisane do papierów robią wrażenie.” Znając Blicharza, podejmie właściwą decyzję.

Działalność gospodarcza? Czemu nie!

Maciej Wasyluk wybrał inną drogę rozwijania swojej kariery, mimo, że zaczynał podobnie jak większość, był graczem. Dziś wspomina na swojej stronie: „To, co prawie 10 lat temu, gdy byliśmy chłopcami z podstawówki, zaczynało być naszą pasją dzieloną z podobnymi zapaleńcami, dziś stało się dynamicznie realizowanym marzeniem o kreowaniu polskiego rynku gier on-line.”. Od 2004 roku prowadzi polski oddział Electronic Sports League, największego w Europie systemu gier multiplayer. Początkowo Wasyluk chciał stworzyć autorski system ligowy opierający się wyłącznie na rozgrywkach krajowych. Oznaczało to jednak konkurencję z ESL, które w tym samym czasie planowało ekspansję na polski rynek sportów elektronicznych. Jak doszło do współpracy? „Okazało się, że właściciele ESL poszukiwali polskich partnerów. Kilka miesięcy później przyleciał w odwiedziny do Warszawy CEO Turtle-Entertainment (właściciel ESL, przp. red) – Jens Hilgers, i od tej pory na serio rozpoczęły się prace nad ESL, budowaniem zespołu oraz kilku innych rzeczy, które uważaliśmy za istotne.”. Efekt przerósł chyba oczekiwania samych twórców. Po dwóch latach działalności ESL prowadzi kilkadziesiąt lig w różne gry, dziennie w rozgrywkach bierze udział ponad 40 000 osób. Silna pozycja na rynku stała się szansa na dalszy rozwój. Od niedawna ESL oferuje praktyki oraz staże. Graficy, administratorzy lig oraz redaktorzy po upływie trzech miesięcy mogą zwrócić się do firmy o wystawienie zaświadczenia o odbyciu takich praktyk. To jednak nie koniec, bowiem ESL planuje wprowadzić wynagrodzenie dla osób niezbędnych przy prowadzeniu tak dużego projektu. „Podobnie w przypadku projektów komercyjnych, podczas których zaangażowane osoby powinny być wynagradzane za swoją pracę. To naturalna kolej rzeczy.” – dodaje Wasyluk. Jego firma planuje również wprowadzić w najbliższym czasie innowacyjne rozwiązania dotyczące wykorzystania gier jako miejsc reklamowych. We współpracy z serwisami Ebay oraz Jamba obecnie przygotowywany jest projekt takiego przedsięwzięcia.

Nie nałóg, a szansa.

W wielu krajach świata funkcjonują rozwiązania prawne, nadające sportom elektronicznym takie same prawa jak innym dyscyplinom. Tak jest w Korei, Rosji czy też w Szwecji. Właśnie w tym kraju w 2005 roku powstała pierwsza organizacja mająca na celu promowanie esportu – Szwedzka Federacja Esportu. Organizatorzy polskich eliminacji do wspomnianego na początku World Cyber Games 2006 zebrali ponad 40 000 podpisów pod petycja do ministra sportu, Tomasza Lipca, o przyznanie takich sam praw w naszym kraju. Podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie po raz pierwszy wśród sportów pokazowych, obecnych na każdej Olimpiadzie, będą rozgrywki gier multiplayer. Warto się więc zastanowić i przyjrzeć dokładniej zjawisku, które przez większość społeczeństwa odbierane jest niezwykle negatywnie. Gry nie są muszą być postrzegane wyłącznie jako uzależnienie. Są świetna alternatywą dla wielu młodych ludzi, szansą na rozwój, na podróże czy też realizacje wielu marzeń. Rozwój rynku gier multiplayer jest nieuchronny, zamiast z nim walczyć warto go wspierać.

Reklamy

0 Responses to “O gamingu słów kilka”



  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


Maciek ‚guandi’ Śliwińśki

Kategorie

Reklamy

%d blogerów lubi to: