21
Sty
10

Esport nie jest gotowy na zakłady bukmacherskie!

Przyjmowanie zakładów i hazard związany ze sportem, jest praktycznie tak stary jak samo pojęcie rywalizacji. Pierwsze zakłady przyjmowany były już za czasów starożytnych Igrzysk Olimpijskich. Nic więc dziwnego, że w XXI wieku, kiedy elektroniczna odmiana sportów elektronicznych zdobywa coraz większą popularność, powstają firmy posiadające w swojej ofercie obstawianie pojedynków esportowców. Niestety, ma to swoje minusy, które mogą poważnie zaszkodzić raczkującej dyscyplinie, jaką są, dalej mimo wszystko, sporty elektroniczne.

Pierwsze próby zdobycia przyczółka na nowym gamingowym rynku przez bukmacherów miały miejsce 2 lata temu. Z biegiem czasu powstały dwa serwisy oferujące graczom zakłady na esportowe mecze, BetOG oraz Fragbet. Można założyć, że ich twórcy sugerowali się między innymi dość dużą popularnością wirtualnych zakładów, w owym czasie posiadanych przez sporą cześć najlepszych stron esportowych. Innym powodem był popyt na profesjonalnie zorganizowane zakłady, który praktyczne istnieje do dziś.

Mimo to, po krótkim czasie obie strony zniknęły z sieci. Fragbet zapowiada powrót w pierwszym kwartale 2008 roku. W teorii więc, premiera powinna odbyć się niedługo. Strona BetOG nie działa od dłuższego czasu. Jej właściciele zamykając serwis ograniczyli się do lakonicznego komunikatu, informującego o powodach zamknięcia strony: kłopoty formalne z zarejestrowaniem działalności w Stanach Zjednoczonych oraz Europie.

Kilka dni temu powstałą niszę postanowiono zapełnić po raz kolejny. Tym razem esportowe zakłady do swojej oferty włączyła firma XLBet.com. Dodatkowo zainwestowano w zdecydowane działania marketingowe wśród graczy elektronicznych, od paru dni XLBet.com jest jednym ze sponsorów Meet Your Makers, jednej z najlepszych organizacji esportowych na świecie. W ofercie firmy zarejestrowanej na Antylach Holenderskich znajdują się obecnie mecze rozgrywane na takich platformach jak Call of Duty 4, Counter Strike 1.6 i Source, Warcraft 3, Starcraft, DOTA czy też FIFA 2008.

Z pozoru można to uznać za kolejny krok w rozwoju sportów elektronicznych. Można się cieszyć, że inwestowane przez grających pieniądze przynajmniej częściowo wrócą do sportów elektronicznych, można się cieszyć, że w końcu mamy okazję obstawiania gier naszych ulubionych drużyn i czerpania z tego realnych zysków. Mało kto jednak dostrzega drugą stronę medalu oraz idące za tym zagrożenia dla wciąż rozwijającego się gamingu.

Tam gdzie w grę wchodzi duża kasa, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał jej jeszcze więcej. Od tego momentu droga do korupcji i przekrętów jest już bardzo krótka. Problemy z nieuczciwymi bukmacherami przeżywa ostatnio choćby tenis ziemny. – To bardzo niezręczne dla wszystkich zawodników, ale każdy wie, o co chodzi. Korupcję trudno udowodnić. Można się choćby mylić, popełniać podwójne błędy serwisowe. – mówił dla BBC jeden z najlepszych brytyjskich tenisistów, Andy Murray. Do najsłynniejszej afery doszło jednak w 2007 roku, podczas turnieju w Sopocie, po meczu między Nikołajem Dawidienką a Martinem Vassallo-Arguello. Rosjanin wygrał pierwszego seta, mimo to na stronie jednej z firm zajmujących się przyjmowaniem zakładów rosła systematycznie liczba zakładów na wygraną Argentyńczyka. Łącznie osiągnęła pulę 7,5 mln dolarów. Jak łatwo można się domyślić Rosjanin przegrał mecz. Kilka dni temu został całkowicie oczyszczony z zarzutów, jednak podobne ciążą na 15 innych tenisistach. ATP i WTA zapowiedziały ostrą walkę z bukmacherską mafią i nieuczciwymi graczami.

I tutaj trafiamy na pierwszy poważny problem dotyczący sportów elektronicznych. O ile we wszystkich sportach funkcjonują odpowiednie związki i organizacje, zarówno międzynarodowe jak i państwowe, każdy sport ma swoją światową federację, o tyle sytuacja na scenie sportów elektronicznych wygląda, delikatnie mówiąc, ubogo. G7 nie jest w stanie zajmować się wszystkim, a już na pewno nie może reprezentować interesów tysięcy graczy. Na pewno nie w obecnej formie. Kto więc w przypadku nieprawidłowości w obstawianiu meczu miałby reagować? Zawodnicy? Kibice? Organizacje? Ciężko znaleźć dobrą odpowiedź na to pytanie.

Kolejnym problemem może być hermetyczność jaka nadal panuje w świecie sportów elektronicznych. Dla kogoś z zewnątrz zasady obowiązujące graczy i zespoły są jednak niezrozumiałe. Z drugiej strony choćby niedawny przypadek Wardena, gracza coL, który oferował 2500 dolarów za awans swojej drużyny do playoffów amerykańskiej ligi CEVO pokazuje, jak niebezpieczny jest esportowy rynek pod względem hazardu. Nikt nie może mieć pewności, że mecz, który właśnie obstawił nie skończy się w nie do końca sportowych okolicznościach.

Pozostaje również kwestia esportowego dopingu, czyli różnego rodzaju wspomagaczy. Tutaj, esprtowcy są uprzywilejowani o tyle, że proces wykrycia klasycznego dopingu u sportowców trwa sporo czasu, cziterzy łapani są szybko i regularnie, mimo wszystko dalej mogą wypaczyć wynik rywalizacji. Przykłady znaleźć można nawet na rodzimym podwórku. Piotrek Michalski przegrał finał PGA 2007 z graczem, który używał maphacka. Ktoś, kto postawiłby pieniądze na zdecydowanie lepszego gracza, jakim jest sLH, straciłby je nie w efekcie uczciwie rozegranego meczu a oszustwa.

Znaczącym problemem jest również to, że esportowe mecze bardzo często są przekładane. Terminowość rozgrywek w tradycyjnych sportach wymuszana jest przez federacje oraz media, które często decydują o dacie rozegrania spotkania. W praktycznie każdej kolejce każdej esportowej ligi zdarzają się mecze, które z wielu względów muszą być przełożone. W kontekście obstawiania tych gier za prawdziwe pieniądze rodzi to pole dla ustawiania ich wyników i rozmaitych manipulacji. W tej chwili ciężko wyobrazić sobie rozwiązanie dla tego problemu.

Esport nie jest gotowy na to, aby mecze najlepszych graczy były obiektem zakładów i źródłem dochodów dla innych graczy. Brakuje odpowiednich regulacji prawnych, brakuje instytucji, które reprezentowałby swoim działaniem wszystkich graczy, wreszcie brakuje świadomości społecznej samych zawodników. Zapytany o gamingowe zakłady Michał Blicharz, dziennikarz SK Gaming, odpowiada jednym słowem: – Syf.

Reklamy

0 Responses to “Esport nie jest gotowy na zakłady bukmacherskie!”



  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


Maciek ‚guandi’ Śliwińśki

Kategorie

Reklamy

%d blogerów lubi to: