21
Sty
10

DeathAdder – najlepsza mysz Razera?

Razer od kilku lat posiada mocną pozycję na rynku sprzętu dla graczy. Powody takiego stanu rzeczy staraliśmy się odkryć przyglądając się mysze Razer DeathAdder, uznawanej za najlepszego gryzonia tego producenta.

DeathAdder z wyglądu…

Tym co wyróżnia produkty Razera przy pierwszym kontakcie z potencjalnym nabywcą, jest pudełko. Firma przyzwyczaiła swoich klientów do ciekawego, nieco mrocznego designu opakowań swoich produktów i nie inaczej jest w przypadku DeathAddera. Mysz zapakowana jest w „książkowe” pudełko, którego „okładka” w prosty sposób daje się otworzyć ukazując tym samym naszego gryzonia w pełnej krasie. Jest to o tyle ważne i ciekawe rozwiązanie, że praktycznie już w sklepie, zastanawiając się nad wyborem najodpowiedniejszego dla nas produktu, możemy do DeathAddera przyłożyć dłoń i sprawdzić jak będzie w niej leżał. Jednocześnie zauważymy od razu, że myszka jako pierwsza z produktów Razera została wyprofilowana pod graczy praworęcznych. Wszystkie poprzednie produkty charakteryzowały się symetryczną budową, jednak DeathAdder wprowadza tutaj pewną nowość. Trzeba jednak zaznaczyć, że mysz wyprofilowana jest bardzo dobrze i już po kilku minutach użytkowania można się przekonać, że leży świetne w dłoni. Problemy mogą mięć jedynie fani drobnych, małych myszy. Razer DeathAdder z pewnością do najmniejszych gabarytowo nie należy.

Na pudełku znajdziemy również zbiór informacji technicznych o produkcje, porównanie właściwości DeathAddera z tradycyjną myszą, oraz kilka słów od RazerGuya, który produkty amerykańskiej firmy opisuje na każdym pudełku. Wewnątrz, poza myszką, znajduje się również gustowna szara koperta, a w niej kilka ulotek i certyfikat oryginalności produktu oraz instrukcja wraz z płytą ze sterownikami. O nich jednak później, nas na razie interesuje wygląd samego gryzonia.

Na pierwszy rzut oka, DeathAdder nie powala swoim projektem. Ot zwykła czarna mysz, z nieco agresywnymi kształtami z przodu, charakterystyczny dla praktycznie większości tego typu akcesoriów dla graczy. Kabel łączący myszkę z komputerem jest dość długi, a jednocześnie cienki, dzięki czemu nie przeszkadza w użytkowaniu gryzonia. Pozłacana końcówka kabla USB ma zwiększyć żywotność całego przewodu oraz poprawić przesył danych. Grzbiet gryzonia pokryty jest matowym, specjalnym plastikiem zapobiegającym poceniu się dłoni, boki myszki wykonano również z tego same tworzywa jednak o zupełnie innej strukturze. Ta matowa warstwa na górze DeathAddera ma jednak jedną wadę. Jej porowata powierzchnia jest podatna na wszelkie zabrudzenia czy nawet zarysowania paznokciem, podczas użytkowania myszki trzeba bardzo uważać, a fani spożywania pokarmów przy komputerze, powinni przygotować się na często czyszczenie gryzonia.. Górna cześć myszki kryje w sobie jeszcze jeden, charakterystyczny dla tej firmy element. Pulsujące logo Razera wygląda bardzo gustownie i zostało ładnie wkomponowane w cały design myszki. Ci, których drażni świecący się gryzoń, mogą podświetlenie z łatwością wyłączyć w ustawieniach.

Mysz wyposażono w pięć dających się z łatwością programować przycisków. Dwa tradycyjne oraz rolka (również podświetlana na niebiesko) znajdują się na górze myszki, a dwa kolejne po lewej jej stronie. W przypadku tych dwóch ostatnich, warto zauważyć ze producenci Razera znacznie poprawili ich układ i ergonomię użytkowania w porównaniu z poprzednimi modelami myszek. Boczne przyciski są znacznie większe, o wiele łatwiej je wcisnąć i przede wszystkim łatwo odróżnić kciukiem miejsce, gdzie kończy się pierwszy, a zaczyna drugi. DeathAdder wyposażony jest jeszcze w jeden przycisk, służący do zmiany ustawień aktualnie zaprogramowanego profilu. Tutaj jednak designerzy Razera wybrali dość niecodziennie rozwiązanie. Klawisz ten umieszczony został na spodzie myszki, i jakakolwiek zmiana tych ustawień zmusza użytkownika do podniesienia gryzonia.  Mimo tego i początkowej uwagi na temat samego projektu, mysz w trakcie pracy sprawuje się dobrze. Świetnie leży w dłoni, a przyciski zaprojektowano tak, aby korzystanie z nich było jak najbardziej wygodne i intuicyjne. Dołączone do myszki teflonowe ślizgacze zapewniają wysokiej jakości ślizg na większości powierzchni. Na szmacianej podkładce Razer Goliathus oraz szklanej SteelSeries Expirience, DeathAdder sprawował się bardzo dobrze, a co ważniejsze ocierając się, ślizgacze nie wydawały żadnego irytującego dźwięku. Za małą wadę trzeba jednak uznać fakt, że producent nie dodał do zestawu dodatkowych ślizgów, a te zamontowane w DeathAdderze są na stałe. Oznacza to, że z biegiem czasu, przy intensywnym użytkowaniu gryzonia, trzeba będzie się zaopatrzyć w dodatkowe naklejki.

Teraz kilka słów na temat specyfikacji technicznej myszki oraz sterowników. Razer DeathAdder został wyposażony w sensor 3G, który może pracować rozdzielczości od 450 do 1800 DPI. Kabel łączący mysz  z komputerem przesyła dane z częstotliwością do 1000 Hz, mysz posiada również możliwość zmiany czułości sensora w locie dzięki technologii On-The-Fly. Wszystkie ustawienia gryzonia możemy z łatwością konfigurować w dołączonym oprogramowaniu. Warto jednak przed rozpoczęciem zabawy pobrać najnowszą wersję sterowników ze strony producenta.

Sam ekran konfiguracji ustawień myszki nie różni się zbytnio od tych, znanych z poprzednich modeli Razera. Utrzymany w czarno zielonej kolorystyce jest jednak bardzo przejrzysty i intuicyjny. Dzięki niemu możemy dowolnie konfigurować wszystkie pięć przycisków, przypisując im wcześniej zdefiniowane przez producenta funkcje. Brakuje trochę możliwości własnego dopisywania funkcji, jednak  sugerowany przez producenta zestaw w zupełności wystarcza. W ekranie sterownika możemy również wyłączyć wspomniane wcześniej pulsujące światło na grzbiecie myszki, oraz dokonać bardzo szczegółowej konfiguracji czułości. Sterowniki Razera umożliwiają między innymi indywidualne zmiany rozdzielczości dla osi Y i X co jest przydatne podczas rozgrywki w niektóre tytuły. Ciekawym rozwiązaniem jest możliwość zapisywania konkretnych ustawień w profile. Dzięki temu z myszki może na przykład korzystać kilka osób o różnych preferencjach ustawień bez konieczności ciągłego i żmudnego przekonfigurowania gryzonia. Profile można również zapisywać na dysk, co w szczególności dla graczy, którzy często ze swoim sprzętem jeżdżą na turnieje, jest świetnym rozwiązaniem. Plik konfiguracyjny wystarczy nagrać na pamięć podręczną lub płytę i nie trzeba zmieniać ustawień myszy w nowym środowisku pracy.

…i DeathAdder w akcji

Dla gracza, najważniejsze jest jednak to, jak mysz sprawuje się podczas rozgrywki. Razer DeathAdder przetestowaliśmy więc najpopularniejszych esportowych tytułach. Do zestawu złożonego z Counter Strike 1.6, Warcraft 3 The Frozen Throne, Starcraft Broodwar oraz Quake Live, dodaliśmy jeszcze MMORPG Runes of Magic, który, podobnie jak wszystkie gry tego typu również wymaga od myszki pewnych rzeczy.

Testy tradycyjnie zaczęliśmy od najpopularniejszej sieciowej strzelanki ostatnich lat, czyli Counter Strike’a. Znając specyfikę tej gry, ustawiliśmy rozdzielczość sensora na 450 DPI, przy jednoczesnym ustawieniu czułości myszki na dość niską wartość. Nie ma co ukrywać – grało się przyjemnie. Doskonale wyważony DeathAdder nie sprawia żadnych problemów przy dokładnych precyzyjnych ruchach. Matowa powierzchnia, która pokryta jest górna część myszki faktycznie zapobiega ślizganiu się dłoni przy dłuższej rozgrywce. DeathAdder reklamowany jest jako idealna myszką dla graczy preferujących bardzo niskie ustawienia czułości i rozdzielczości, i faktycznie w takim warunkach sprawdził się świetnie. Podobnie było w przypadku Quake Live, gdzie mimo zmiany DPI na 1000, ruchy dało się dalej wykonywać precyzyjnie. Małym minusem dla graczy, którzy preferują dużą ilość bindów na myszce, może być ilość klawiszy DeathAddera. Osobiście brakowało mi jeszcze dodatkowych dwóch przycisków, dzięki którym mógłbym zmieścić na gryzoniu wszystkie najczęściej używane definiowania klawiszy.

Idealnie dobrana waga tego produktu powoduje, że mysz sprawdza się również podczas rozgrywek RTS. Szybkie, a zarazem precyzyjne ruchy, zarządzanie jednostkami zarówno w skali micro jak makro zupełnie nie męczą ręki. W przypadku gier RTS, gdzie wykorzystywane są praktycznie tylko dwa główne przyciski myszy, ważne jest aby pozostałe nie przeszkadzały w rozgrywce i pod tym względem Razer wypada zaskakująco poprawnie. Nie jest to wprawdzie ergonomia Kraita – myszki zaprojektowanej wyłącznie do tego typu gier, ale jest naprawdę dobrze. Tym bardziej, że jak wcześniej wspomnieliśmy, mysz została zaprojektowana raczej dla graczy FPS preferujących niską czułość sensora. Ostatnim tytułem, który był pomocny przy recenzowaniu DeathAddera była darmowa gra MMORPG Runes of Magic, która swoja budową przypomina niemal bliźniaczo World of Warcraft. Rosnąca popularność tego typu gier spowodowała, że potrzebny graczy MMORPG zaczęli dostrzegać również producenci sprzętu komputerowego. Najważniejszą cechą myszki przeznaczonej do tego typu gier jest ilość możliwych do indywidualnego przypisania przycisków. Myszki projektowane wyłącznie dla graczy World of Warcraft mają ich nawet 16. Na tym tle DeathAdder wypada nieco słabiej ze swoimi pięcioma. Nie ma również możliwości zapisywania rozbudowanych makr, co znacznie utrudnia rozgrywkę, szczególnie zaawansowanym graczom.

Ogólnie jednak, mysz podczas gry w większość tytułów zdaje egzamin na piątkę. Najbardziej zadowoleni z niej będą zdecydowanie gracze preferujący tytułu z gatunku FPS. Zresztą DeathAddaera używa wielu profesjonalnych graczy takich platform jak Counter Strike 1.6, Call of Duty 4 czy też serii Quake. Największą zaletą DeathAddera jest ergonomia użytkowania oraz niemal perfekcyjne wyważenie myszy.

Na koniec, tradycyjnie już wykonaliśmy kilka technicznych testów, aby sprawdzić jak mają się podane przez producenta myszy parametry w praktyce. Przede wszystkim producent nie wbudował w mysz funkcji akceleracji wstecznej. Powoli staje się już to standardem w produktach dla graczy. Dzięki temu, przy bardzo szybkich, zdecydowanych ruchach, mysz nie gubi się, a kursor ląduje w miejscu do którego chciał go przesunąć gracz. DeathAdder, podobnie jak poprzednia testowana przez nas mysz nie gubi zupełnie pikseli. Testy w programie VMouseBench pokazały, że interpolacja również została firmowo wyłączona.  Dane z myszki są przesyłane do komputera faktycznie z prędkością, która producent sugeruje na pudełku. Raportowanie zmian dla wartości 125, 500 i 1000 Hz za każdym razem oscylowało w okolicach podanej przez Razera wartości.

Podsumowanie

Razer DeathAdder to z pewnością myszka godna polecenia. Z asortymentu gryzoni oferowanego przez tą firmę, jest to zdecydowanie produkt najlepszy. Bardzo wysoka ergonomia użytkowania, ciekawie zaprojektowane rozmieszczenie przycisków, które zdecydowanie poprawiono względem poprzednich modeli, oraz stojące na wysokim poziomie parametry techniczne, powodują, że DeathAdder jest jedną z najczęściej wybieranych myszek przez zawodowych graczy.

Produkt ma kilka wad: nie do końca przemyślane ułożenie przycisku odpowiedzialnego za zmianę profilu, brak możliwości wymiany ślizgaczy czy brudzącą się obudowę, jednak nie są to minusy, które mysz Razera by dyskwalifikowały. Wśród gryzoni dla graczy, DeathAdder z pewnością zajmuje wysoką pozycję.

Reklamy

0 Responses to “DeathAdder – najlepsza mysz Razera?”



  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


Maciek ‚guandi’ Śliwińśki

Kategorie

Reklamy

%d blogerów lubi to: