20
Sty
10

Michał Blicharz jakiego nie znacie!

Iza, Iza Sielska. Tak, wiem, nikt z Was nie wie kim jest Iza. Za to Iza wie sporo o Michale. A Michała już znacie na pewno. Znacie? No właśnie. Prawdopodobnie bardzo się mylicie. Ale skoro Iza zna Michała, to dlaczego Wy macie nie poznać go lepiej? Żeby było jasne – Iza mieszka w Kielcach. Niestety kibicuje Koronie. Jest też nauczycielką angielskiego. Ważniejszą informacją jest jednak to, że prywatnie udało się jej poderwać Carmac’a. Co więcej, zgodziła się o nim opowiedzieć. Zapraszam! I szczerze polecam.

Jak to jest spotykać się z idolem polskiej młodzieży?

To jest mój drogi temat rzeka. Kiedyś pewnie napiszę o tym książkę i zostanę obrzydliwie bogatą kobietą. Postaram ci się to nakreślić w kilku zdaniach. Idol ma swoją prywatną strefę czasową, według której funkcjonuje. Jego poranek przypada mniej więcej na środek twojego dnia, co może skomplikować np. chęć umówienia się na wspólne zakupy (całe szczęście z nas dwojga to on bardziej lubi biegać po sklepach, więc problemu praktycznie nie ma).

Idol zamiast żołądka ma zainstalowaną czarną dziurę, która zasysa pożywienie w ilościach przekraczających twoje pojmowanie wszechświata (Jeśli miałeś taką mamusię jak ja i nauczyłeś się gotować jak dla batalionu, możesz spać spokojnie).

Idol ma fanki, koleżanki, znajome, byłe dziewczyny… Tak, zadaje się z KOBIETAMI. Na szczęście po jakimś czasie przyzwyczajasz się do komentarzy typu „chcę mieć jego dziecko”, do maili pt. „chciałabym cię poznać” czy do dziewczyn rzucających mu się na szyję (tak, zdarzyło się). W chwili, kiedy zdasz sobie sprawę, że nie wybijesz ich wszystkich, żyje ci się łatwiej!

Idol jest naprawdę IDOLEM. Idziesz do pracy, zadajesz temat wypracowania (w j.ang) „Osoba, którą podziwiam” i dostajesz piękną pracę o kimś, kto wieczorem ugotuje ci makaron. Bywa śmiesznie.

Tak wymieniać można długo. Na szczęście poza byciem idolem, to całkiem normalny facet. Zabierze cię do kina, otworzy przed tobą drzwi, będzie się kłócił, że chce nieść twoją torbę, niespodziewanie pojedzie do twoich rodziców z winem. Wiesz, normalka.

No właśnie, nie przypadkowo użyłem słów „idol polskiej młodzieży”. Ja wiem, Ty wiesz, czytelnicy nie wiedzą – możesz rozwinąć tę historię?

Na początku trzeba wyjaśnić, że Michał (o dziwo!) nie ma gwiazdorskich odruchów. Zazwyczaj. Wie natomiast, że takie zachowanie doprowadza mnie do szewskiej pasji. Kiedy chce mi podnieść ciśnienie, robi z siebie ósmy cud świata. Tak właśnie było z „idolem polskiej młodzieży”…

Na jednych zajęciach poprosiłam, żeby uczniowie napisali mi krótkie wypracowanie. Standardowa praca pisemna. Temat – „The person I admire”. Zaznaczyłam jednak, że nie wolno im w pracy podać imiona czy nazwiska tej osoby. Chodziło o jak najdokładniejszy opis, po którym reszta grupy miała się zorientować o kogo może chodzić. Kiedy skończyli poprosiłam jednego z uczniów o przeczytanie jego pracy na głos. No więc chłopak czytał i czytał, a ja miałam coraz silniejsze wrażenie, że znam tego typa, o którym mówi. Wmawiałam sobie, że sobie uroiłam, że to zbieg okoliczności itd. Poprosiłam go w końcu, żeby powiedział mi kogo wybrał. Kiedy padło „Michał Carmac Blicharz”, zbaraniałam. Chłopak zaczął opowiadać mi o Michale. Rzucał superlatywami na lewo i prawo, a ja jedyne co mogłam z siebie wydukać to „hmm, interesujące…”. Oczywiście głupia baba ze mnie i opowiedziałam Michałowi jak to młodzież teraz o nim wypracowania pisze. Myślałam, że się udusi ze śmiechu. Wieczorem weszłam na GG i zobaczyłam jego opis „jestem idolempolskiejmłodzieży” (złośliwa menda). Drażnił mnie tym napisem przez kilka dni. Potem było zawieszenie kary…

Masz spory kontakt z młodzieżą będąc nauczycielem. Uczniowie często wspominają o gamingu?

Tak, bardzo często. W wielu przypadkach jest to główna forma spędzania wolnego czasu. Oczywiście jest to zróżnicowane w zależności od wieku i płci, ale grają niemalże wszyscy. Nie grają chyba tylko ci, co już w pierwszej klasie gimnazjum wiedzą, że będą studiować medycynę w stolicy i postanawiają się temu celowi poświęcić bez reszty (!!!). Chciałabym poznać rodziców tych dzieci…

Wiedzą, że rozmawiają z osobą, która prawdopodobnie wie więcej na ten temat niż oni?

Chyba żartujesz. Bardzo staram się oddzielić pracę od życia prywatnego. Tak jest po prostu rozsądniej. Będąc młodym nauczycielem, nie można sobie pozwolić na zbytnie spoufalanie się z uczniami. Nie byłoby mowy o jakiejkolwiek dyscyplinie na zajęciach. Gdyby wiedzieli, co moje oczy widziały, pytań nie byłoby końca. Musiałabym ich kneblować i chłostać.

Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z tego, że to się zmieni po tym wywiadzie. Masz już jakieś pomysły na kilkanaście najbliższych lekcji angielskiego?

Są dwa rozwiązania. Pierwsze – udaje głupią: „To nie byłam ja. Żartujecie? Numer 24 do odpowiedzi!!!…” Drugie – odpowiem na co drugie pytanie, zrobię lekcję o sposobach spędzania wolnego czasu, każę im mówić wyłącznie po angielsku, może coś napiszą. Trzeba będzie improwizować.

Michał, głównie dzięki serii Lanticsów wypracował sobie wizerunek trochę chamskiego i cynicznego reportera. Taki sam jest prywatnie?

Cyniczny? Tak.

Chamski? Nigdy nie widziałam go w sytuacji, w której mogłabym nazwać jego zachowanie chamskim, a znam go już kilka lat. Michał powie ci prawdę prosto w oczy. Nawet gdyby miała być brutalna. Może w tym rzecz. Jeśli masz w jakichś spodniach astronomiczny tyłek to on ci powie, że tak właśnie jest. Jeśli jesteś mądry, nie nosisz tych spodni nigdy więcej i nikt się z ciebie nie śmieje za twoimi plecami. Ja uważam to za zaletę.

Czyli mam kupić nową czapkę, ekstra. Lubi robić z siebie durnia gdy nie stoi przed kamerą?

Haha. Cóż, raz gdy siedziałam w łazience, wrzucił mi do wanny gumowy granat, udając przy tym odgłos wybuchu. Czy to się liczy? 🙂

Liczy, ale nie obrażę się jak zdradzisz nam inne ciekawe historie…

Gdybym ci powiedziała resztę, musiałabym cię zabić. Mogę tylko dodać, że absolutnie wszystkie hamulce puszczają mu, gdy bawi się ze swoją ukochaną siostrzenica. Mała ma niecałe 3 latka i jest rozbrajająca. Zakochany wujek nazywa ja „małym talibkiem” i ciągle uczy nowych pożytecznych tekstów np: „Lidzia, kto spadnie do drugiej ligi? – LEGIA!!!”. Gdy ją spytasz kto jest najlepszy, natychmiast odpowie ci, że „BUJEK!!”. To dopracowane ma już do perfekcji. Aha, ten gumowy granat to prezent dla niej.

Nie mogę o to nie spytać – czy mówi przez sen i jeśli tak, to co?

Zazwyczaj nie, ale po ostatnim HLC….hmm…który z was to Adrian???

Cycu, chcesz mi przez to powiedzieć, że jest coś, czego nie wiemy o Michale?

O nie. Jeśli chodzi o jego orientację, to nie mam żadnych wątpliwości. Prawda jest taka, że Michał mógłby mi w nocy wykrzykiwać nad uchem całe litania cudzych imion, a i tak bym pewnie nie usłyszała. Śpię jak zabita.

Michał z takim samym zamiłowaniem wkręca swoich znajomych, jak swoich rozmówców w wywiadach z serii Lantics?

ON TO UWIELBIA. To obserwator i analityk ludzkich zachowań z zamiłowania. Do tego jest niezłym psychologiem i posiadł niesamowity dar przekonywania. Sprzedałby ci piach na pustyni. Historia o ucieczce z domu i podróży autostopem do Anglii, czy opowieść o tym, jak to w Polsce młode pary uprawiają seks pod nadzorem lokalnych księży to już klasyka. Raz wkręcił swoją znajomą, że w Polsce jest taka bieda, a jajka takie drogie, że każda rodzina trzyma na balkonie kurę. Av3k dla uwiarygodnienia potwierdził i dodał, że Carmac ma lepiej, bo ma więcej pieniędzy i może sobie pozwolić nawet na dwie. Uwierzyłbyś?!?

Apropos lanticsów – czy masz jakiś wpływ na to co Michał planuje, podsuwasz mu pomysły albo kandydatów do wkręcenia?

To zbyteczne. Ten typ ma tysiąc myśli na sekundę jeśli chodzi o sposoby wkręcania ludzi. Pomocy po prostu nie potrzebuje. Poza tym to on zna ten światek na wskroś. On wie jak daleko może się posunąć. Ja czasem tylko służę radą w dopracowaniu szczegółów. No i czasem dam w gębę jeśli trzeba.


Wiem, że wcześniej świat e-sportu nie był Ci znany. Tymczasem coraz częściej można Cię spotkać na turniejach razem z Michałem. Połknęłaś bakcyla?

Tu nawet nie chodzi o bakcyla. Świat e-sportu był dla mnie jak świat równoległy. To wszystko działo się gdzieś koło mnie, ale nie miałam o tym najmniejszego pojęcia. Trochę wstyd przyznać, ale Michał musiał tłumaczyć mi wszystko od samych podstaw. Kiedy pierwszy raz w życiu pojechałam na turniej (a było to tegoroczne ESWC w Paryżu), przeżyłam szok chociaż wiedziałam już wiele o tego typu imprezach. Nie spodziewałam się takiego rozmachu i takich emocji. Bardzo lubię sport, więc wszelkiego rodzaju rywalizacja mnie interesuje. Do tego ciągle poznaję mnóstwo pozytywnie zakręconych ludzi z pasją. Nie można tego nie polubić.

Michał zdradził mi, że Twoje zainteresowanie e-sportem zaczęło się od jego opowieści. Tu cytat „kto kogo dymał na turniejach”. Dla kobiety to naprawdę najciekawsza rzecz związana z grami?

Haha. Jasne, że nie, ale musisz pamiętać, że jak poznałam Michała, nie wiedziałam nic o graniu, a o jego pracy jeszcze mniej. To był po prostu kumpel z roku, z którym można było ostro podyskutować na wiele tematów. Tak jakoś wyszło, że zaczęło się od tego kto się na kim położył. Teraz żałuje, że nigdy nie pytałam o imiona 😛 (wtedy i tak nic by mi nie powiedziały) To bywały NAPRAWDĘ interesujące historie…

Carmac ma spore znajomości wśród graczy na całym świecie, a Ty? Utrzymujesz kontakty z ludźmi poznanymi na lanach?

Raczej nie, ale wydaje mi się, że jest to po prostu kwestia czasu. Michał spotyka się z tymi ludźmi od ładnych paru lat. Nawiązały się między nimi mniej lub bardziej zażyłe stosunki. Mi z wieloma udaje się zamienić po prostu parę zdań. Trudno więc mówić o zawieraniu prawdziwych znajomości. Wyjątkiem może być Av3k, z którym gadam od czasu do czasu na GG. No i jest jeszcze Cycu… To mogła być piękna przyjaźń. Typ woła na mnie „Jacek”; niech mi się nie kłania na ulicy!

Czy sama w wolnych chwilach spędzasz czas przed komputerem grając w gry?

Tak, tzn. usilnie staram się żeby to chociaż granie przypominało! Bądźmy szczerzy. Żaden ze mnie gracz. Dopiero zaczynam. Zawsze natomiast lubiłam patrzeć jak grają inni. Freud pewnie znalazłby na to jakieś logiczne wytłumaczenie. Niestety tych wolnych chwil nie jest zbyt wiele. Do tego dochodzi jeszcze walka o komputer z dwumetrowym bratem i mamusia piszącą na klawie jednym paluszkiem. Dramat.

W jednym z wywiadów Michał powiedział „ Nie mam szczęścia do kobiet, brakuje mi wykończenia”. To było w grudniu ubiegłego roku. Coś się zmieniło?

Cóż, skoro rozmawiamy to wygląda na to, że tak. Chociaż tak szczerze mówiąc, to w pełni moja zasługa. Plątał się wiecznie wychudzony, poobijany po treningach judo, niewyspany. Trzeba było się chłopem zająć, żeby mu się krzywda nie stała. Wymagało to co prawda napisania sobie na czole „proszę bardzo, droga wolna!!!”, ale czego się nie robi dla miłości.

Myślałaś kiedyś, żeby pójść w ślady Michała i zostać dziennikarzem e-sportowym? (Mamy wolne etaty jak coś)

Reklamy

0 Responses to “Michał Blicharz jakiego nie znacie!”



  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s


Maciek ‚guandi’ Śliwińśki

Kategorie

Reklamy

%d blogerów lubi to: