08
Sier
09

Miało być podium – D-Link PGS FIFA po TEX

The eXperience było pierwszym poważnym turniejem dla sceny FIFA w tym roku, a przy okazji generalnym sprawdzianem przed zbliżającym się wielkimi krokami WCG 2009. Kolejny raz w międzynarodowym turnieju zagrali gracze z Polski – kolejny raz w rozgrywkach indywidualnych zanotowali występ poniżej oczekiwań, zarówno swoich jak i całej sceny.

O ile w rozgrywkach zespołowych polskie drużyny, a w szczególności D-Link PGS (i reprezentacja Polski) od kilku lat należą do czołówki, o tyle w indywidualnych turniejach nasi zawodnicy dość szybko odpadają z zawodów, mimo umiejętności nie odbiegających od tych prezentowanych przez rywali. Tak było w przypadku Bartosza ‘homera’ Piętki podczas WCG w Seattle, tak było również z Kubą ‘Saviolą’ Olczykiem podczas kolejnego WCG w Kolonii.

Zawodnicy D-Link PGS do Danii jechali z nadzieją na przełamanie złej passy polskich graczy w zagranicznych turniejach. Do Roskilde udała się czwórka zawodników, którzy w tym sezonie notują co najmniej przyzwoite wyniki w rozgrywkach krajowych: Piotr ‘Pio’ Zajkowski, Patryk ‘Devon’ Fortuna, Kuba ‘Saviola’ Olczyk oraz Tomasz ‘Cou’ Karczewski. Tym czasem ich występ kolejny raz przyniósł spore rozczarowanie. Cou, który w obecnym sezonie prezentuje chyba najrówniejszą formę ze wszystkich graczy D-Link PGS, z turniejem pożegnał się już po fazie grupowej. Pozostali zawodnicy przygodę z The eXperience zakończyli we wczesnych fazach drabinki pucharowej – sprawiedliwie trzeba im jednak oddać, że przegrywali z graczami, którzy później zajęli czołowe lokaty w całym turnieju.

Mimo to, zawodnicy nie są zadowoleni z formy, jaką zaprezentowali w Roskilde, a do swoich występów podchodzą bardzo krytycznie. Cou w rozmowie przyznaje, że liczyli na chociaż jedno miejsce na podium, a tym czasem kolejny raz musieli przełknąć gorycz porażki: – Nasz występ oceniam jako przeciętny. Przed turniejem i w jego trakcie liczyliśmy, że któryś z nas uplasuje się w czołowej trójce zawodników. W wielu spotkaniach zabrakło nam po prostu szczęścia, bez którego w sporcie ciężko jest odnieść sukces – tłumaczy Tomek.

Jego zespołowy kolega, Piotrek Zajkowski, na którego chyba wszyscy najbardziej liczyli w swoich sądach jest jeszcze bardziej krytyczny – Nasz występ w Danii nie był udany – podkreśla. On również zapewnia, że gracze celowali w podium, a do sukcesy zabrakło przede wszystkim szczęścia, gdyż poziom indywidualnych umiejętności graczy był bardzo wyrównany. Pio niskiej pozycji żałuje tym bardziej, że podczas wszystkich swoich występów czuł się dość pewnie – Mi osobiście grało się dobrze w grupie i liczyłem na lepszy wynik w drabince wygranych – przyznaje.

Cou przyznaje również, że po pierwszych dwóch spotkaniach w grupie poczuł się zbyt pewnie. W kolejnym nie wykorzystał kilku świetnych sytuacji, co wykorzystał jego holenderski przeciwnik. W bratobójczym spotkaniu z Devonem tracił bramki w 90 minutach obu spotkań. – Trudno doszukiwać się przyczyn porażki, zapewne w innym dniu wyniki wyglądałyby całkiem inaczej – zastanawia się Tomek.

Mimo wszystko, gracze naszego zespołu doszukują się w wyjeździe do Danii pewnych plusów. Przede wszystkim poznali całą europejską czołówkę graczy FIFA i mogli porównać swoje umiejętności z graczami z innych państw. W Roskilde wystąpili praktycznie wszyscy liczący się na europejskiej scenie gracze z wyjątkiem Niemców, którzy w tym czasie rozgrywali finały krajowe WCG. Jak podkreślają nasi zawodnicy poziom był niesamowicie wyrównany – Losy pojedynków bardzo często rozstrzygały się w samych końcówkach spotkań. – zaznacza Tomek. Pio dodaje ze smutkiem, że – nikt z czołówki nie grał czegoś, czego byśmy nie znali, a jednak nikomu z Polaków nie udało się nawet zbliżyć do wyższych lokat w turnieju.

Naszym graczom, a szczególnie Pio zaimponował swoją postawą LastNight, Portugalczyk, który od kilku lat uważany jest za najlepszego wirtualnego piłkarza serii FIFA,  a na swoim koncie ma między innymi wygraną podczas World Cyber Games oraz Samsung Euro Championship. – LastNight zachwycił mnie przede wszystkim spokojem i opanowaniem. Mimo, że nie grał online zbyt długo, kolejny raz pokazał jak wygrywać turniej.

Zawodnicy naszej drużyny zwracają jednak uwagę, że na ich ostateczny wynik wpływ mogła mieć kiepska organizacja turnieju. Długie przerwy między poszczególnymi meczami, dość dziwny sposób naliczania punktów w fazie grupowej czy losowanie fazy pucharowej to rzeczy, na które nasi gracze narzekają najbardziej – Zawodnicy czekali ponad trzy godziny na losowanie playoffów, a admini pytani na co czekamy nie byli w stanie odpowiedzieć. Przez to finał rozegrany był o 3 w nocy. – mówi Cou, a Pio dodaje, że: – wszystkich zaskoczył system liczenia punktów w grupach, przez co Kuba, który był pewny, że zagra od razu w WB znalazł się nagle w drabince przegranych.

Pio ma jednak nadzieje, że kolejne zebrane doświadczenia w końcu zaprocentują na jakiejś międzynarodowej imprezie – Wierzę, że ten kto wygra WCG Polska, będzie w stanie powalczyć w Chinach i przełamać wreszcie złą passę polskich zawodników w turniejach indywidualnych – kończy nasz zawodnik.

Reklamy

0 Responses to “Miało być podium – D-Link PGS FIFA po TEX”



  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


Maciek ‚guandi’ Śliwińśki

Kategorie

Reklamy

%d blogerów lubi to: