21
Lu
08

Szczęśliwy Hanower

Krajowi esportowcy powinni lobbować za tym, aby największe imprezy świata sportów elektronicznych odbywały się za naszą zachodnią granicą, konkretnie w Hanowerze. Czwarty rok z rzędu Polacy wracają z Dolnej Saksonii z medalami. Tym razem do kraju przywieźliśmy dwa srebrne krążki!

CeBIT i turnieje rozgrywane podczas targów wyczekiwane są przez fanów gamingu tak samo jak początek sezonu Orange Ekstraklasy przez miłośników naszej koślawej piłki kopanej. Od kilku lat jest to jeden z pierwszych turniejów w roku, na którym zespoły mają okazje zaprezentować nowych zawodników pozyskanych w zimowym, ogórkowo-transferowym okresie. Nie inaczej było w tym roku. Absolutny zwycięzca zimowej przerwy w esportowych rozgrywkach, duńskie Meet Your Makers zaprezentowało swoje nowe gwiazdy: Grubby’ego wraz z skośną pięknością Cassandrą oraz przede wszystkim byłych zawodników naszego zespołu – Neo, Luq’a, TaZa Loorda oraz kubena. Podczas CeBITu debiutował też w turnieju lanowym GeT_RighT, mający zastąpić w składzie SK Gaming sławnego Spawna. Pierwszy raz turnieju zagrał w barwach Gravitas Gaming HoT, którego chyba dość lekkomyślnie pozbyło się SK Gaming w grudniu.

Drugim powodem, dla którego CeBIT jest wyczekiwany przez rzesze kibiców jest zwykła ciekawość tego, co będzie działo się dalej w tym roku. Na podstawie wyników osiągniętych przez drużyny podczas Extreme Masters oraz Samsung European Championship można zaryzykować, kto w tym roku będzie dominował rozgrywki a kogo mogą czekać solidne problemy. Rok temu EM oraz SEC stały się początkiem niesamowitego pasma sukcesów dla polaków z Meet Your Makers. Czy ten rok będzie należał do myszek, drużyny mocnej aczkolwiek do tej pory pechowej na dużych turniejach?

Jest i trzeci powód. Extreme Masters a przede wszystkim Samsung European Championship zawsze były organizowane z ogromnym rozmachem. To jest show ale, a raczej przede wszystkim, jest to sport. Tym, którym w tej chwili pojawił się na twarzy lekko ironiczny uśmiech politowania polecam VODy z finałów turnieju FIFY i żywiołowe reakcje graczy na wydarzenia na boisku oraz świetną publiczność. Jeśli dodamy do tego niesamowity i wręcz porywający komentarz duetu Carmac – Malystryx, nikt nie powinien mieć wątpliwości – gry komputerowe muszą stać się sportem.

Widowisko stworzone przez organizatorów było imponujące, ale było by niczym bez głównych aktorów – najlepszych esportowców świata. Tym bardziej cieszy fakt, że w tym gronie mieliśmy sporo reprezentantów Polski. I mimo, że ich występy należy oceniać różnie, przede wszystkim musimy być dumni z tego, że gracze z Polski obecni są na tak prestiżowych imprezach. I radzą sobie na nich wyśmienicie. W klasyfikacji medalowej SEC, Polska ustąpiła tylko Szwecji, która zdobyła jeden złoty i dwa srebrne medale.

Cieszy przede wszystkim medal wywalczony przez Meet Your Makers. Widać, że zawodnicy ciężki okres mają już za sobą. W zgodnej opinii dziennikarzy to znów drużyna, która z wielką pasją podchodzi do każdego meczu. Po zawirowaniach ostatnich miesięcy i problemach z motywacją, Neo i spółka wracają na odpowiednie tory. Bardzo dużo dał obóz treningowy w Kopenhadze. Kilka godzin spędzonych na intensywnym przygotowywaniu taktyk oraz relaksie z Call of Duty 4 opłaciło się. Srebrny medal należy rozpatrywać w kategoriach wielkiego sukcesu i jako zapowiedź dalszych sukcesów w tym roku. Pojedynki z największym rywalem Polaków – szwedzką dywizją fnatic zapowiadają się w tym roku pasjonująco jak nigdy!

Medal Chrisa jest również ogromnym sukcesem. Tym bardziej, że nasz zawodnik jechał do Niemiec trochę w ciemno, podobnie jak MYM. Zawirowania i problemy z Internetem Krzyśka zakłóciły proces przygotowań do imprezy na której miał bronić tytułu wywalczonego przed rokiem. Tym bardziej, że turniej NFS był obsadzony piekielnie mocno. Jak powiedział Rogerio ‘VGSpeedPro” Barroso z Portugalii, gdyby w Niemczech byli Brazylijczycy, byłby to turniej z cała czołówka światową. Portugalczyk to zresztą ciekawa postać. Mało kto wie, że przez występ na SEC został najstarszym zawodnikiem w historii tej imprezy. Zawodnik Team Exello ma 31 lat.

Wracając do Krzyśka – nasz zawodnik pokazał wielką klasę. Każdą wolną chwilę wykorzystywał do treningu i doskonalenia swoich umiejętności. Sławne powinno stać się zdjęcie opustoszałej strefy dla graczy, w której siedzi tylko Chris trenując w skupieniu. Bez dwóch zdań pokazuje ono pasję o skupienie naszego mistrza. Może gdyby nie problemy z Windowsem Vista i lagami podczas meczy przez Internet, mielibyśmy złoto. Pamiętać jednak należy, że na takich turniejach gospodarzom pomagają nawet ściany, a sam sliver był w wyśmienitej formie. Żałować możemy na pewno tego, że pasjonujące spotkanie, a przy okazji bardzo widowiskowe, jak cały NFS, nie odbyło się na głównej scenie z komentarzem Malystryx’a. Byłaby to najlepsza z możliwych promocji sceny Need For Speeda.

Występ pozostałych trzech naszych reprezentantów przeszedł niestety bez większego echa. Piotrek Michalski swój pierwszy mecz zagrał na scenie. Zaprezentował się z dobrej strony, ale przegrał nieznacznie z Ciarą. Jak sam przyznał popełnił głupie błędy, które zemściły się w ostatecznym rozrachunku. W drabince przegranych zrobił i wygrał co mógł, eliminując z turnieju między innymi klanowego kolegę Zeusa. Ivica Markovic po tej porażce wypalił trzy papierosy pod rząd. Szkoda, że jest już cieniem zawodnika, który jeszcze parę lat temu święcił sukcesy.

Paladyn swój występ określił jednym słowem – tragedia. Owszem, Przemkowi nie poszło za dobrze, przegrał wszystkie mecze w swojej grupie. Trzeba jednak pamiętać, że samym sukcesem był awans na lanowe finały, Paladyn zostawił w polu pokonanych wielu świetnych graczy. Samo losowanie było pechowe, chyba najgorsze możliwych dla naszego zawodnika. Krzepiący jest również przykład HoTa, który w EM zajął ostatnie miejsce razem z Paladynem, w SEC zdeklasował rywali sięgając po złoto! Można jednak gdybać, co by było gdyby. Lepiej trzymać kciuki za Przemka w następnych turniejach: eliminacjach KODE5 oraz ESWC.

W turnieju nie brakowało niespodzianek. Na największą śmiało można uznać postawę Szweda Sase, reprezentującego mousesports. Wątpię czy przed turniejem ktoś stawiał go w roli faworyta, szczególnie po ujawnieniu drabinki, która Szwed miał wyjątkowo trudną. Wystarczy wspomnieć, że w drodze do finału, spuścił do loser bracket Grubby’ego a następnie Toda. W takiej sytuacji cześć mediów upatrywała w nim faworyta całego turnieju. Hot jednak pokazał, że dalej będzie się liczyć na światowej scenie, a SEC to zdecydowanie jego turniej. Będąc przy mousesports, trzeba powiedzieć, że cała organizacja zanotowała bardzo dobry występ. Świetny turniej Counter Strike w Extreme Masters zagrała dywizja tej gry w niemieckich myszkach. Pierwsze miejsce po zdemolowaniu w finale Koreańczyków z eStro, bardzo wysokie miejsca zawodników Warcrafta w obu turniejach.

Są i przegrani tego turnieju. Największym chyba jest SK Gaming. Drużyna, wobec której oczekiwania są naprawdę ogromne, zdobyły tylko jeden medal wywalczony przez niezawodnego Lyn’a w Extreme Masters. Drużyna Counter Strike nie spełniła oczekiwań, łatwo przegrywając z Koreańczykami z eSTRO. Obraz niespełnionych oczekiwań i wielkiego zawodu pokazuje sytuacja po tym meczu. Walle i Robban, wściekli po przegranej połamali swoje klawiatury i krzesła. Zawiedli też zawodnicy FIFY SK Gaming. Hero nie ma już monopolu na wygrywanie, o czym boleśnie przekonał się przegrywając dwa mecze i odpadając z turnieju. Jego pogromca i klubowy kolega – Mario zajął wprawdzie trzecie miejsce, ale jestem przekonany, że SK Gaming liczyło na więcej.

Do udanych niemieckiego turnieju nie zaliczy również Grubby. Bohater najbardziej spektakularnego transferu ostatnich miesięcy zajął wprawdzie trzecie miejsce podczas Extreme Masters, ale chyba i oni Cassandra liczyli na więcej. Tym bardziej, że w turnieju SEC do domu wysłał go HoT, którego z łatwością pokonał w EM.

Parafrazując znane powiedzenie – największym wygranym są jednak sporty elektroniczne. I może ruda piękność prowadząca ceremonię otwarcia Samsung European Championship, której wpadka na stałe przejdzie do historii gamingu.

Nie byłbym sobą, gdybym na koniec nie podziękował naszej redakcji za pracę włożoną w przygotowanie i przeprowadzenie relacji z tej imprezy. Kawał świetnej roboty na miejscu Łukasza i Marcina oraz ciężka praca Wojtka, Łukasza, Kuby i Bartka nad prowadzeniem relacji zaowocowała najlepszą relacją jaka kiedykolwiek pojawiła się nie tylko na naszym serwisie. Zaryzykuje stwierdzenie, że tak aktualnej relacji z duża ilością materiałów nie miał jeszcze nikt w Polsce. Najlepszą recenzję wystawili nam Czytelnicy – nasza relacja pobiła wszelkie rekordy odsłon, liczone w kilkudziesięciu tysiącach w ciągu pięciu dni! Dziękujemy!

Reklamy

0 Responses to “Szczęśliwy Hanower”



  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s


Maciek ‚guandi’ Śliwińśki

Kategorie

Reklamy

%d blogerów lubi to: